Myjcie się dziewczyny nie znacie dnia ni godziny.....oczywiście Jan Izydor Sztaudynger .... a właściwie jego fraszka posłuży mi dzisiaj za motto do kolejnego odcinka PORCELANOMANII . Tematem przewodnim , jak łatwo zgadnąć bedą dziś przedmioty służące do higieny łazienkowo-taoaletowej .
W dobie , kiedy to o bieżącej wodzie płynącej z kranu można było sobie tylko pomarzyć , nasi przodkowie radzili sobie znakomicie . Ci ,którym powodziło się lepiej lub znacznie lepiej mieli do wyboru ekskluzywne , powiedzielibyśmy dzisiaj , materiały z jakich produkowano toaletowe utensylia. Była to porcelana , porcelit , fajans ,jako dodatki wykorzystywano srebro ,ba nawet złoto , kość zwierzęcą / słoniową , bawolą / , szylkret , masę perłową .....Ci natomiast ,którym nie szczęściło się aż tak bardzo mieli do wyboru skromniejszy asortyment wykonany z cyny , cynkalu , gliny czy drewna .
W wielkich, bogatych domach istniały specjalne pokoje łaziebne lub kąpielowe , w miejskich mieszkaniach były to raczej kąciki higieniczne ,gdzie stawiano specjalne komody wykładane marmurem czy alabastrem a na nich lokowano wszystkie konieczne przedmioty .
Takim podstawowym zestawem do higieny był komplet składający się z misy do mycia , dzbana do wody , nocnika często również mniejszych naczyń takich jak mydelniczka , pojemnik na szczoteczki do zębów i pojemniczki na różnej maści specjały .
Korzystając z możliwości jaka się nadarzyła również urządziłam sobie taki pokój kapielowy , który od zawsze był moim marzeniem . Może nie jest tak imponujący jak te pałacowe , bo ma tylko 15 m2 , ale dla mnie jest królestwem ! Pisałam już zresztą o nim w poście
http://szarpejek.blogspot.com/2010/03/czy-mozna-sie-u-pani-wykapac.html , tamte zdjęcia są już dziś troszkę nieaktualne ,bo dekoracja zmienia się jak w kalejdoskopie ..... chociażby nie ma już francuskiego porcelanowego kompletu do mycia z drobnym, kwiatowym szlaczkiem , bo wymieniłam go na cos co bardziej mi sie spodobało .
Zważywszy na to ,że rzeczy te są delikatne , często przy tym były używane , całych kompletów zachowało się bardzo niewiele . Najczęściej są to , albo sam dzban , albo osierocona misa , albo jakieś drobne elementy . Praktycznie wszystkie liczące sie fabryki miały w swojej prodykcji taki asortyment. Prześcigały się w pięknie form , metodzie zdobienia ilości dodatków i dzieki temu możemy dziś podziwiać te cudeńka.... Przyznam sie szczerze ,że próbowałam kiedyś higieny przy użyciu tych przedmiotów i....uchowaj Boże ! Woda z kranu to jest to ! Wolę cieszyć się ich widokiem , a radują mnie ogromnie .....
Najpierw dzbany . Mam ich sierotek trzy plus jeden w komplecie . Pierwszy z lewej to wyrób fabryki Carla Tielscha , cięzki i solidny z reliefami ,ręcznie zdobiony ,z podmalowywanym kwiatem róży - w dzisiejszym języku takie 3 D ;-))) , ten w głębi , przecudownej secesyjnej formy zdobi bogata różana kalka . Nie jest sygnowany ale inne znaki świadczą o jego pochodzeniu gdzieś z Czech . Oba mają już dobrze ponad 100 lat . Moim ulubieńcem jest ten po prawej. Angielski , wiktoriański Wedgwood z lat 80 XIX stulecia . To najnowszy mój nabytek , nie będę go opisywała , poprostu wystarczy popatrzeć na szczegóły .





Trójelementowy , secesyjny komplet z ciężkiego fajansu to taki trochę weteran , posiada spękania , dokonywano na nim napraw , ma wypełnione ubytki i kilka klejeń . Wszystko to nie umniejsza jego uroku - specjalnie piszę uroku , bo urodą nie dorównuje wcześniej opisanym dzbanom .Pochodzi z Niemiec , raczej z jakiejś niewielkiej fabryki , sygnatura w całości jest raczej nieczytelna . Ten komplet to produkt raczej drobnomieszczański ..... Zachował sie również jak widać wielce użyteczny nocnik .
Pojemnik na szczoteczki ,który stoi na półeczce służy mi dzisiaj jako mydelniczka - to mój kochany Villeroy Boch .
Wielce ciekawym urządzeniem jest LAVABO . Dziś już praktycznie niespotykane . Jego nazwa pochodzi od łacińskiego słowa lavatio , lavationis i oznacza - mycie , kapiel . W tym przypadku nazwa użyta jest do zbiornika na wodę , posiadającego kranik , a służącego do mycia rąk . Historia lavabo siega aż wieków średnich . Wykonywano je z marmuru , cyny , mosiądzu , ten jest porcelanowy . Dziś jest w nim po prostu....mydło w płynie ;-))))
Samotna misa to kolejne cudowne dzieło Villeroy'a Bocha . Rasowa secesja z monochromatycznym wzorem w kolorze magenta . Wielka , ciężka i piękna . Służy mi dziś do wielu celów ...raz nawet była donicą do wielkanocnej hodowli...hiacyntów ;-)))
Ten trzyczęściowy komplecik to mydelniczka , pojemnik na szczoteczki i ...nazwijmy to pojemnik na waciki . Kolejne secesyjne cudeńko C.T Altwasser ...,że też ludziom sie tak chciało - ręczna malatura , reliefy - majstersztyk . W tych kuchennych , skądinąd, pojemnikach mieści sie cała masa drobiazgów potrzebnych w łazience....
Mam jeszcze jeden mydelniczkowo-szczoteczkowy komplet . Stara , francuska porcelana z połowy XIX w , jest całkowicie ręcznie i misternie zdobiony .
Naczynia nocne , czyli nocniki ;-)))) Bez nich nie mogła obyć się żadna sypialnia , czy pokój kąpielowy - niby nie do higieny , ale w jakis sposób z nią związany . Jeden zaprezentował się już przy dużym komplecie , kolejny - angielski Johnson Bros , "robi" teraz za osłonkę kwiatowej doniczki . Jest wielki i jak przypuszczam musiał być ....dość wygodny ;-))
To secesyjne naczynie nocne pochodziło jak mniemam z panieńskiego pokoiku ...słodko zdobione kwiatkami jabłoni i łabądkami , jest także zdecydowanie mniejszych rozmiarów niż poprzednie - jakby dla dorastającej panienki . Same znaki zapytania nad nim , bo nie ma sygnatury i nic o nim nie wiem , prócz tego ,że przywiozłam go z czeskiego antykwariatu . Dziś nocnik awansował / chyba mozna tak powiedzieć / i trzymam w nim balsamy do ciała ;-))))
I jeszcze kilka zdjęć zrobionych przeze mnie w Pszczynie, w zamku książąt Hochbergów . Spotkałam tam przecudnej urody porcelanowe komplety higieniczne ...... Ten poniżej pochodzi z tzw. garderoby cesarskiej. Naczynko z dziurką - to po prostu spluwaczka ....
Tak wielkiego zestawu nie spotkałam nigdzie !!! Tu pokazanych jest aż siedem elementów , a być może było ich znacznie więcej ....Ten wyjątkowo prosty , aczkolwiek piękny w swej prostocie , typowo męski komplet umieszczono w kąciku higienicznym sypialni księcia Hansa Heinriha XV Hochberga
Łazienka tzw. różowa z porcelanowymi : wanną , ustępem i piecem . Zainstalowano tam również szafy ,pełniła więc dodatkowo funkcję garderoby . Porcelanowy komplet z pawiem pochodzi z Czech , z przełomu XIX / XX w.
Dziś już koniec porcelanowej podróży w czasie . Często zatrzymuję się myślami nad tymi wszystkimi przedmiotami i za każdym razem niezmiennie zadziwia mnie fakt ,że przeżyły dwie wojny światowe , inne zawieruchy dziejowe i dalej tak świetnie się prezentują . Ciągle mają do spełnienia swoją misję aby służyć człowiekowi , może niekoniecznie w sposób do jakiego je stworzono , ale zawsze..... Jak widać zachowały swoje walory zdobnicze , są mydelniczkami , puzderkami , pojemniczkami na różne drobiazgi , osłonkami doniczek a fantazja ciągle podpowiada do czego jeszcze mogłyby się przydać . Dlatego właśnie jak zagrożone gatunki , również je należy chronić od wyginiecia - chociaż to tylko porcelanowe skorupy ;-))))