środa, 14 grudnia 2011

PORCELANOMANIA : Myjcie się dziewczyny........

Myjcie się dziewczyny nie znacie dnia ni godziny.....oczywiście Jan Izydor Sztaudynger .... a właściwie jego fraszka posłuży mi dzisiaj za motto do kolejnego odcinka PORCELANOMANII . Tematem przewodnim , jak łatwo zgadnąć bedą dziś przedmioty  służące do higieny łazienkowo-taoaletowej .
W dobie , kiedy to o bieżącej wodzie płynącej z kranu można było sobie tylko pomarzyć , nasi przodkowie radzili sobie znakomicie . Ci ,którym powodziło się lepiej lub znacznie lepiej mieli do wyboru ekskluzywne , powiedzielibyśmy dzisiaj , materiały z jakich produkowano toaletowe utensylia. Była to porcelana , porcelit , fajans ,jako dodatki wykorzystywano srebro ,ba nawet złoto , kość zwierzęcą / słoniową , bawolą / , szylkret , masę perłową  .....Ci natomiast ,którym nie szczęściło się aż tak bardzo mieli do wyboru skromniejszy asortyment wykonany z cyny , cynkalu , gliny czy  drewna .
W wielkich, bogatych domach istniały specjalne pokoje łaziebne lub kąpielowe  , w miejskich mieszkaniach były to raczej kąciki higieniczne ,gdzie stawiano specjalne komody wykładane marmurem czy alabastrem a na nich lokowano wszystkie konieczne przedmioty .
Takim podstawowym zestawem do higieny był komplet składający się z misy  do mycia , dzbana do wody , nocnika  często również mniejszych naczyń takich jak mydelniczka , pojemnik na szczoteczki do zębów  i pojemniczki na różnej maści specjały .
Korzystając z możliwości jaka się nadarzyła również urządziłam sobie taki pokój kapielowy  , który od zawsze był moim marzeniem . Może nie jest tak imponujący jak te pałacowe , bo ma tylko 15 m2 , ale dla mnie jest królestwem ! Pisałam już zresztą o nim w poście http://szarpejek.blogspot.com/2010/03/czy-mozna-sie-u-pani-wykapac.html  , tamte zdjęcia są już  dziś troszkę nieaktualne  ,bo dekoracja zmienia się jak w kalejdoskopie  ..... chociażby nie  ma już francuskiego porcelanowego kompletu do mycia z drobnym, kwiatowym  szlaczkiem , bo wymieniłam go na cos co bardziej mi sie spodobało .
Zważywszy na to  ,że rzeczy te są delikatne , często przy tym były  używane , całych kompletów zachowało się bardzo niewiele . Najczęściej są to , albo sam dzban , albo osierocona misa , albo jakieś drobne elementy  . Praktycznie wszystkie liczące sie fabryki  miały w swojej prodykcji taki asortyment. Prześcigały się w pięknie form , metodzie zdobienia  ilości dodatków i dzieki temu możemy dziś podziwiać te cudeńka....  Przyznam sie szczerze ,że próbowałam kiedyś  higieny przy użyciu tych przedmiotów i....uchowaj Boże ! Woda  z kranu to jest to ! Wolę cieszyć się ich widokiem , a radują mnie ogromnie .....
Najpierw dzbany . Mam ich  sierotek trzy plus  jeden w komplecie . Pierwszy z lewej to wyrób fabryki Carla Tielscha , cięzki i solidny z reliefami ,ręcznie zdobiony ,z  podmalowywanym   kwiatem róży - w dzisiejszym języku takie 3 D ;-))) , ten w głębi , przecudownej secesyjnej formy zdobi bogata różana kalka . Nie jest sygnowany ale inne znaki świadczą o jego pochodzeniu gdzieś z Czech . Oba mają już dobrze ponad 100 lat . Moim ulubieńcem jest  ten po prawej. Angielski , wiktoriański Wedgwood  z lat 80 XIX stulecia  . To najnowszy mój nabytek , nie będę go opisywała , poprostu wystarczy popatrzeć na szczegóły .






Trójelementowy , secesyjny  komplet z ciężkiego fajansu to taki trochę weteran , posiada  spękania , dokonywano na nim napraw , ma wypełnione ubytki i kilka klejeń . Wszystko to nie umniejsza jego uroku  - specjalnie piszę uroku , bo urodą nie  dorównuje wcześniej opisanym dzbanom .Pochodzi z Niemiec , raczej z jakiejś niewielkiej fabryki , sygnatura w całości jest raczej nieczytelna . Ten komplet to  produkt raczej  drobnomieszczański ..... Zachował sie również jak widać wielce użyteczny nocnik .
Pojemnik na szczoteczki ,który stoi na półeczce służy mi dzisiaj jako mydelniczka - to mój kochany Villeroy Boch .




Wielce ciekawym urządzeniem jest LAVABO . Dziś już praktycznie niespotykane . Jego nazwa pochodzi od łacińskiego słowa lavatio , lavationis i oznacza - mycie , kapiel . W tym przypadku nazwa użyta jest do zbiornika na wodę  , posiadającego kranik , a służącego do mycia rąk . Historia lavabo  siega aż  wieków średnich . Wykonywano je z marmuru , cyny , mosiądzu , ten jest porcelanowy . Dziś jest w nim po prostu....mydło w płynie ;-))))


Samotna misa to kolejne cudowne dzieło Villeroy'a Bocha  . Rasowa secesja z monochromatycznym wzorem w kolorze magenta  . Wielka , ciężka i piękna . Służy mi dziś do wielu celów ...raz nawet była donicą do wielkanocnej hodowli...hiacyntów ;-)))



Ten trzyczęściowy komplecik to mydelniczka , pojemnik na szczoteczki i ...nazwijmy  to pojemnik  na waciki . Kolejne secesyjne cudeńko C.T Altwasser ...,że też ludziom sie tak chciało - ręczna malatura , reliefy - majstersztyk . W tych kuchennych , skądinąd, pojemnikach mieści sie cała masa drobiazgów potrzebnych w łazience....


Mam jeszcze jeden mydelniczkowo-szczoteczkowy komplet . Stara , francuska porcelana  z połowy XIX w , jest  całkowicie ręcznie i misternie  zdobiony .



Naczynia nocne , czyli nocniki ;-)))) Bez nich nie mogła obyć się żadna sypialnia ,  czy pokój kąpielowy - niby nie do higieny , ale w jakis sposób z nią związany . Jeden zaprezentował się już przy dużym komplecie , kolejny - angielski Johnson Bros , "robi" teraz za osłonkę  kwiatowej doniczki  . Jest wielki i  jak przypuszczam musiał być ....dość wygodny ;-))



To secesyjne  naczynie nocne pochodziło jak mniemam z panieńskiego pokoiku ...słodko zdobione kwiatkami jabłoni  i łabądkami  , jest także zdecydowanie mniejszych rozmiarów niż poprzednie - jakby dla dorastającej panienki . Same znaki zapytania nad nim , bo nie ma sygnatury i nic o nim nie wiem  , prócz tego ,że przywiozłam go z czeskiego antykwariatu . Dziś nocnik  awansował / chyba mozna tak powiedzieć / i trzymam w nim balsamy do ciała ;-))))




I jeszcze kilka zdjęć zrobionych przeze mnie w Pszczynie, w zamku książąt Hochbergów . Spotkałam tam przecudnej urody porcelanowe komplety higieniczne  ...... Ten poniżej pochodzi z tzw. garderoby cesarskiej. Naczynko z dziurką - to po prostu spluwaczka ....



Tak wielkiego zestawu nie spotkałam nigdzie !!! Tu pokazanych jest aż siedem elementów , a być może było ich znacznie więcej ....Ten  wyjątkowo prosty , aczkolwiek piękny w swej prostocie , typowo męski  komplet umieszczono w kąciku higienicznym sypialni księcia Hansa  Heinriha  XV Hochberga



Łazienka tzw. różowa z porcelanowymi : wanną , ustępem i piecem . Zainstalowano tam również szafy ,pełniła więc dodatkowo funkcję garderoby . Porcelanowy komplet z pawiem pochodzi z  Czech , z przełomu XIX / XX w.



Dziś już koniec porcelanowej podróży w czasie . Często zatrzymuję się myślami nad tymi wszystkimi przedmiotami i za każdym razem niezmiennie zadziwia mnie fakt ,że przeżyły dwie wojny światowe , inne zawieruchy dziejowe i dalej tak świetnie się prezentują . Ciągle mają do spełnienia swoją misję aby służyć człowiekowi , może niekoniecznie w sposób do jakiego je stworzono , ale zawsze..... Jak widać zachowały swoje walory zdobnicze , są mydelniczkami , puzderkami , pojemniczkami na różne drobiazgi , osłonkami doniczek a fantazja ciągle podpowiada do czego jeszcze mogłyby się  przydać . Dlatego właśnie jak zagrożone gatunki , również je należy chronić od wyginiecia - chociaż to tylko porcelanowe skorupy ;-))))









3 komentarze:

Tyśka Tyśkiević pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
AgaB pisze...

Masz bardzo piękne zbiory.Mi osobiście najbardziej podobają się trzy pierwsze dzbanki do wody ze wskazaniem na prawy.Myślałam że ja mam sporo porcelany ,ale ja patrzę na twoją kolekcje to mam tego może 1/10 co ty.Do wody mam tylko jeden dzbanek także bardzo stary.Ciekawa jestem gdzie pozyskujesz rzeczy do swoich zbiorów?Pozdrawiam

mama ammara pisze...

padłam pod ciężarem wrażenia! CUDA!