Przy okazji wielkie uznanie dla pilotów , gdyż rzecz cała działa się w środku miasta ,pośród wysokich budynków i linii trakcji elektrycznych ,wymagała więc wielkiego kunsztu.....
środa, 30 czerwca 2010
Latająco cz.2
Tak jak obiecywałam , kolejna część tematu latajacego .... Samolociki okazały się być wdziecznym tematem do focenia , a dziś te retro modele w kolorze. Słodkie i kolorowe jak landrynki .....
Etykiety:
Cracoviana,
Foto posty,
W okolicy,
Wydarzenia w kraju i na świecie
poniedziałek, 28 czerwca 2010
Latająco cz.1
Jakoś tak ubogo w tym czerwcu było z moimi postami , ale może się poprawię . Plany wakacyjne póki co odsunięte na jesień , ale coś zaczyna się po mału dziać. ....
Dział się mianowicie w ostatni weekend coroczny Krakowski Piknik Lotniczy . Mam tę przyjemność czy też nieprzyjemność mieszkać nad obszarem lotniczych pokazów . Przyjemność - bo widoki zachwycające , nieprzyjemność - bo rumor wyczerpujacy nerwy ! ....A ! Jest jeszcze jedna przyjemność - pofocić się dało i to sporoooooo ;-))))
Dwa dni latali jak szaleni . Aparat został ustawiony na sekwencje zdjęć , więc ponad 600 tego sie zrobiło . Oczywiście potem praca godna Kopciuszka ,żeby to poprzebierać i stopniało do 110 ;-))) , ale i tak wystarczy.
Najbardziej zachwyciły mnie retro aeroplany - i jak mnie Młody poinstruował ,takie co to w I wojnie brały udział. Przerobiłam je klimatycznie ,zgodnie z ówczesną zdjęciową wizurą i tak się prezentują , jak poniżej widać .
Dziś część pierwsza latających cudów , a tak mnie zachwyciły ,że nastąpią jeszcze druga i trzecia.....
.....i jeszcze jeden , trochę młodszy od pozostałych.....
poniedziałek, 21 czerwca 2010
Po weekendzie....
Zapowiadało się nudnawo , ale wyszło całkiem , całkiem .....Piątkowo-sobotni wyjazd na wiochę odbył się w aurze pogody barowej , co też zostało skrzętnie i sumiennie wykorzystane przez uczestniczącą w wyjeździe grupę . Obyło się nawet bez bólu głowy ;-))))
Natomiast szaleństwa ruchowe Kalifa , zaowocowały niedzielnym 10 godzinnym , nieprzerwanym odsypianiem !!!! Przysięgam !!!! Chodzilam sprawdzać czy oddycha , bo czegos takiego jeszcze nie widziałam .
Zrobiliśmy sobie z młodym niedzielną ucztę w postaci Quentina Tarantino . "Bękarty wojny" . I tak jak wszystko , twórczośc tego pana może się podobać lub nie , więc nie komentuję . Dla mnie , tarantinoluba - rewelacja !
I jeszcze makro malutkie sie pstryknęło. Poznajecie ? No zapałeczki przecież....;-)
środa, 16 czerwca 2010
Taki misz-masz
Zakorkowało sie jakoś na amen .....i jak w skeczu młodego Stuhra "jest fajnie , siedzimy se , nic się nie dzieje ..." A w telegraficznym skrócie to : pogryzły mnie komary , czekam czy najdzie mnie ospa -bo z takową miałam styczność , a w dzieciństwie mnie obeszła , coś tam bez entuzjazmu focę sobie , odkurzacz się zepsuł więc kupiłam nowy ,odcelebrowalam imieniny , a poza tym proza codzienna.....
Z ostatniego focenia -czerwcowa gwiazda dnia - Papaver Orientale czyli cudny ,wielki mak orientalny .
poniedziałek, 7 czerwca 2010
Iryski
Bynajmniej nie cukierki . A są takie jeszcze w ogóle ? Pofociłam po iryskowym polu , gdzie panuje obłęd kolorystyczny , ale spóźniłam się trochę , bo ostatnie burze i ulewy mocno iryskom zaszkodziły . Delikatne płatki postrzępione i zmizerowane , ale i tak warto popatrzeć na tę feerię kolorów .....
sobota, 5 czerwca 2010
Żydowski kawior czyli.... wątróbka
Po wielkim niebycie pojawiło sie słońce . Zgłupiał więc człowiek z radości i puścił sie w miasto , a konkretnie na Kazimierz . Tylko ,że jak człowiek dojechał to miał dość ! TABUNY LUDZI widać wymyśliły to samo !
Wszyscy fotografują wszystko - na wzór japońskich turystów - więc nawet dobrego zdjęcia się nie da zrobić.
Cóż....pozostało pocieszyć ciało, a konkretnie żołądek - skoro duszę nie za bardzo się udało .
Ciało zostało pocieszone wyśmienitym żydowskim kawiorem , który jest po prostu ....wyśmienicie doprawioną wątróbką z drobiu . Niebo w gębie , gęba w niebie....chociaż tyle....no i kilka zdjęć jeszcze ;-)))
środa, 2 czerwca 2010
Głowa w górę ...
Do zwariowania z tą pogodą .Nawet człowiek nie może sie wybrać na jakieś dalsze fotograficzne polowanko w wolnej chwili.....Pada , mokro , szaro no brrrrr.... ale.....żeby tak nie marudzić do końca , okazało się ,że wystarczy podnieść głowę w górę i też coś tam ciekawego da sie upolować. Bynajmniej nie chmurki , ptaszki czy robaczki. Tak więc z wysoko uniesioną głową pobuszowałam - rzecz jasna obiektywem aparatu- po krakowskich elewacjach kamienic i niektórych daszkach ;-)))). Nawet dla mnie samej kilka widoków okazało sie odkrywczych......
Subskrybuj:
Posty (Atom)